Bez kategorii, Zdrowie kobiety

Wyzwania w leczeniu stwardnienia rozsianego

Dziś postrzeganie osoby chorej przez nasze społeczeństwo bardzo się zmienia i jest coraz więcej ośrodków wsparcia dla osób ze stwardnieniem rozsianym. Oczywiście jest to specyficzna grupa chorych. Dużą jej część stanowią ludzie młodzi, którzy mają marzenia, stoją u progu kariery zawodowej, pragną się rozwijać, zakładać rodziny. 

Przedstawiamy Wam rozmowę z Prof. dr hab. n. med. Haliną Bartosik-Psujek z Kliniki Neurologii Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Zrzut ekranu 2015-08-04 o 12.59.14
Na corocznym spotkaniu Amerykańskiej Akademii Neurologii w Waszyngtonie przedstawiono kolejne dane, dotyczące wachlarza możliwości terapeutycznych, stosowanych w leczeniu stwardnienia rozsianego. Jakie znaczenie dla pacjentów zmagających się ze chorobą ma dostęp do nowoczesnego leczenia? Jak zmieniłby on życie polskich pacjentów?

Rzeczywiście w kwestii terapii stwardnienia rozsianego dużo się zmienia. Pojawiają się nowe leki i to co jest najbardziej korzystne dla pacjentów – mają większą skuteczność i łatwiejszą drogę podawania. Są to preparaty doustne albo podawane są rzadziej w iniekcjach podskórnych albo zastrzykach dożylnych.

Każdy lek, który jest bardziej skuteczny, który hamuje przebieg przewlekłej i prowadzącej do inwalidztwa choroby, jest ogromnym sukcesem i korzyścią dla pacjenta. Im wcześniej takie leczenie zastosujemy; im szybciej lek zostanie włączony do terapii, tym lepiej dla pacjenta ze stwardnieniem rozsianym.

Oczywiście musimy pamiętać, że przebieg stwardnienia rozsianego jest bardzo indywidualny i ważne, by pacjenci mogli być leczeni najskuteczniejszymi lekami, które dostosowujemy, biorąc pod uwagę aktywność choroby pacjenta.

Wachlarz nowoczesnych możliwości terapeutycznych jest tu bardzo ważny. W przypadku tej choroby nie możemy schematycznie, każdemu choremu zlecić taką samą terapię. Musimy patrzeć na niego indywidualnie. Ocenić jaki przebieg ma choroba, jaka jest jej aktywność kliniczna, jakie są preferencje pacjenta – jego praca, jego codzienne życie i dopiero wtedy dobierać lek. Takie możliwości bez wątpienia dają nam właśnie różne terapie.

Jak ocenia Pani sytuację polskich pacjentów w stosunku do pacjentów w Unii Europejskiej – jeśli chodzi o dostęp do nowoczesnego, skutecznego leczenia?

Dostęp do terapii I linii (tej podstawowej) jest w tej chwili na dobrym poziomie. Niestety nadal spotyka się z on ograniczeniami miejscowymi. W niektórych miejscach Polski są sytuacje gdzie rzeczywiście na leczenie trzeba jeszcze czekać. W innych, tego typu potrzeby są realizowane na bieżąco.

Jeśli chodzi o dostęp do leczenia bardziej nowoczesnego, dla tych pacjentów, którzy mają szczególnie aktywny przebieg choroby, sytuacja wygląda zgoła inaczej i przystąpienie do leczenia jest nadal utrudnione. Tu jesteśmy znacznie w tyle, za bardziej rozwiniętymi krajami na świecie. Warunki programu lekowego nakazują, by nasi pacjenci mieli daleko po- suniętą aktywność choroby (agresywny przebieg), by takie leczenie dostać.

Pacjenci podkreślają, że doustne podawanie leków jest dla nich prawdziwym przełomem. Dlaczego tego typu terapie są tak istotne?

Po pierwsze, są wygodniejsze, a „komfort” w przypadku leczenia SM, znaczy bardzo dużo dla pacjentów. Jeśli muszą wykonywać iniekcje, które powtarzają się codziennie, bądź co drugi dzień, a najrzadziej raz w tygodniu – to przygotowywanie zastrzyków, cała procedura i jej pilnowanie sprawia im duże utrudnienia. Pamiętajmy, że uraźliwość związana z samym podawaniem iniekcji, jest znacznie bardziej obciążająca pacjenta fizycznie ale i psychicznie, niż połykanie jednej tabletki. Wysoki poziom wygody leczenia chorego, niepodważalnie lepiej wpływa na cały proces leczenia.

Po drugie, leki doustne są lepiej tolerowane, bo nie dają takich objawów jak symptomy grypowe czy objawy skórne. Oczywiście należy pamiętać, że również wymagają ścisłego kontrolowania i monitorowania, ale na pewno są znacznie przyjaźniejsze jeśli chodzi o sposób przyjmowania.

Na czym polega strategia leczenia stwardnienia rozsianego?

Jest to kompleksowy i złożony program rozpoznania i leczenia pacjenta. Oba procesy wiążą się ze sobą nierozerwalnie. W momencie kiedy możemy szybko postawić rozpoznanie kliniczne, jeśli dokonujemy tego na wczesnym etapie choroby, to wówczas uszkodzenia mózgu są niewielkie. Zastosowanie wówczas właściwej terapii, umożliwia zahamowanie rozwoju choroby. Dzięki temu pacjent przez długi okres pozostaje w dobrej kondycji fizycznej, z małymi deficytami neurologicznymi. Normalnie funkcjonuje, uczy się, kończy studia, zakłada rodzinę. Systematycznie prowadzona i dobrze dobrana terapia, pozwala mu prowadzić w miarę normalne życie.

Pamiętajmy, że stwardnienie rozsiane jest chorobą postępująca, o nieprzewidywalnym przebiegu i jeżeli mamy pacjenta, u którego rozpoczynamy terapie, to ważne jest aby to leczenie było dostosowane do aktywności choroby, do tego jak pacjent odpowiada na leczenie i w jakim jest stanie.

Musimy dysponować pełną możliwością zmiany terapii (jeżeli pacjent tego wymaga), i dostosowania go do odpowiedzi i obrazu klinicznego. Kiedy u pacjenta osiągamy efekt terapeutyczny – w sensie zahamowania postępów SM, ale ma on bardzo duże objawy uboczne, to nie możemy „trzymać go” na tym samym leku.

W takim przypadku musimy mieć możliwość zmiany terapii i dopasowania jej do tolerancji pacjenta. Jeszcze bardziej dotyczy to sytuacji, w której pacjent nie odpowiada na leczenie, wówczas należy szukać szybko innego rozwiązania.

Wspomniane możliwości powinna zapewnić nam właściwa strategia leczenia. Na ten sukces składa się współpraca neurologa z pacjentem i jednoczesne działanie, które będzie dawało pacjentowi jak największy komfort w codziennym funkcjonowaniu, a lekarzowi – bez ograniczeń systemowych – pozwoli na swobodny dobór najlepszego dla pacjenta leku. Dla mnie pożądana byłaby sytuacja, by lekarz miał możliwość wyboru i doboru leku dopasowanego do potrzeb pacjenta.