Pokonać raka

Wybór terapii zaawansowanego raka piersi

Zaawansowany rak piersi to choroba przewlekła, która wymaga długotrwałego leczenia. W tej sytuacji równie ważne jak skuteczność terapii jest jakość życia chorej w trakcie jej trwania. Na pytania Federacji Stowarzyszeń „Amazonki”, organizatora kampanii „Jest jak Jest – Mam Wybór!” odpowiada dr Katarzyna Pogoda z warszawskiego Centrum Onkologii – Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie.

Onkolodzy mają dziś do dyspozycji wiele opcji leczenia. Mogą więc dopasowywać terapię do każdej konkretnej osoby. Jakie zdaniem Pani Doktor korzyści wynikają z tego dla pacjentów?

Przede wszystkim są to kwestie związane z jakością życia. Na przykład w przypadku dużej grupy pacjentek chorujących na hormonozależnego raka piersi ważne jest, by nie zaczynać od razu od chemioterapii, ale od hormonoterapii, podawanej najczęściej w formie doustnej (w tabletkach), bądź też w formie domięśniowej. Jakość życia pacjentek leczonych w ten sposób jest zdecydowanie lepsza niż w przypadku chemioterapii. Dopiero kiedy ta terapia jest nieskuteczna, kiedy widzimy, że choroba postępuje dalej mimo stosowania różnych leków, musimy przejść na chemioterapię. I tutaj także mamy wybór. Według międzynarodowych zaleceń powinno się stosować monoterapię, a nie agresywną terapię wielolekową. W zależności od różnych czynników może to być terapia dożylna lub doustna. Co ważne pacjentka powinna uczestniczyć w podejmowaniu decyzji przy wyborze takiej terapii. W Klinice, w której pracuję, od lat kładziemy nacisk na udział chorej w podejmowaniu decyzji o wyborze terapii. Staramy się zawsze dopasować i zoptymalizować leczenie, by było jak najmniej uciążliwe.

Wielu pacjentów wciąż jest przekonanych, że słowo chemioterapia odnosi się wyłącznie do formy dożylnej, czy wręcz, że forma dożylna jest bardziej skuteczna. Co powinny wiedzieć takie osoby?

Dla lekarzy rzeczą oczywistą jest, że istnieje zarówno chemioterapia dożylna, jak i doustna i że obie są tak samo skuteczne. Decydując się na wybór jednej z metod w pierwszej kolejności sprawdzamy z jakim rodzajem raka mamy do czynienia i jaka substancja jest potrzebna do terapii tego rodzaju raka. Kiedy mamy już wybraną tę substancję i możemy ją podać dożylnie lub doustnie, rozmawiamy z pacjentem i wybieramy metodę. Są dostępne leki, które można podać zarówno w formie tabletkowej jak i dożylnej oraz mamy dane naukowe i badania, które potwierdzają, że skuteczność tych dwóch form jest taka sama. Tutaj właśnie pojawia się miejsce na rozmowę z pacjentką. Z uwagi na jakość życia obecnie coraz częściej decydujemy się na terapie doustne. Forma tabletkowa jest szybka i wygodna, pacjentka połyka tabletkę i to wszystko. Podanie dożylne trwa dłużej, więc ważną kwestią staje się czas spędzony w szpitalu na leczeniu. Priorytetem dla lekarza jest, by ten czas był jak najkrótszy. To plus zarówno dla pacjenta, jak i personelu medycznego. Przeprowadzono wiele różnych badań wśród pacjentek, na temat co daje nam terapia doustna i dożylna i wyniki mówią jasno: dzięki terapii doustnej czas pędzony w szpitalu jest zdecydowanie krótszy. Pacjentka może więcej czasu spędzać z rodziną, w domu, na swoich normalnych aktywnościach: pracy, hobby, aktywnym wypoczynku.

Przy wyborze metody trzeba więc zwrócić uwagę na wiele różnych aspektów?

Tak. Jednak podstawową kwestią, którą należy podkreślić jest to, że forma dożylna i doustna mają taką samą skuteczność, więc wybór nie polega na tym, że któraś z tych terapii jest skuteczniejsza. Dlatego ważne jest też to, co lekarz mówi pacjentce na pierwszej wizycie. Jeżeli powie z pełnym przekonaniem: mamy tę samą substancję, tak samo skuteczną, zarówno w jednej, jak i drugiej formie, to pacjent zdecydowanie częściej wybiera formę doustną. Jeśli jednak lekarz nie ma przekonania do metody doustnej, częściej będzie stosował terapię dożylną. Na Zachodzie ważnym czynnikiem decydującym o wyborze jest mniejszy koszt terapii doustnych. W Polsce jednak jest z tym różnie, ponieważ terapie dożylne są bardziej premiowane przez system, co powoduje, że to chemioterapia dożylna jest podawana na większą skalę. Na Zachodzie szacując koszt stosowania chemioterapii doustnej podkreśla się, że jest ona mniej obciążająca dla system opieki zdrowotnej. Stosujący ją pacjent przebywa w domu, więc jest tańsza. To jest coś, co z pewnością warto byłoby w Polsce poprawić.

Dzięki dostępnym dziś lekom terapię pacjentek – również tych z rozsianym rakiem piersi można prowadzić terapię przez długie lata. W takiej sytuacji równie ważne jak samo leczenie jest funkcjonowanie chorych w tym czasie – praca, funkcjonowanie w rodzinie, realizowanie swoich pasji. Jaka jest Pani opinia na ten temat?

Już przy pierwszych rozmowach z pacjentką staram się zawsze ustalić, jak spędza swój dzień, co ją motywuje, co mogę zrobić by była bardziej aktywna. Jeśli chce i czuje się na siłach, żeby nie rezygnować z pracy zachęcam ją, by jak najdłużej kontynuowała pracę. Sytuacja, w której chora jest cały czas w domu i rozmyśla o tym co z nią będzie dalej nie pomaga jej ani w życiu, ani w leczeniu. Pracodawcy coraz częściej rozumieją sytuację i idą na rękę osobie chorej. Pozwalają na ograniczenie etatu albo częstszą pracę w systemie „home office”. Moim zdaniem pacjentka, która pracuje, jest bardziej zmotywowana, nie myśli ciągle o chorobie, bo ma też inne rzeczy, którymi się zajmuje. Oczywiście szanuję każdą decyzje moich pacjentek, ale zawsze namawiam je, by starały się żyć z chorobą jak najnormalniej. Owszem życie się zmieniło, jest rozpoznanie choroby przerzutowej, ale robimy wszystko, by jak najdłużej funkcjonować w dobrej formie. Jeśli mamy zaplanowane wakacje, nie rezygnujemy z nich. Możemy przecież dostosować terminy leczenia do naszych planów. Wszystko to są ważne rzeczy, z którymi lekarz powinien się liczyć i zawsze brać je pod uwagę.

Czyli bardzo ważne są też kwestie nie związane bezpośrednio z samą chemioterapią?

Tak. Na przykład, jeżeli pacjentka uskarża się na biegunki i miała takie tendencję jeszcze przed chorobą, możemy dobrać leki tak, by nie nasilały tych objawów. Część pacjentek chce w trakcie leczenia dalej pracować, wtedy robimy wszystko, żeby im to umożliwić. Dla innych ważne jest to, żeby nie utracić włosów od razu. Wtedy możemy dobrać leki, które powodują, że utrata włosów jest mniejsza. Niektóre panie mają problem z żyłami, możemy wtedy skorzystać z formy tabletkowej. Do każdej chorej trzeba zawsze podchodzić indywidualnie. Nawet stosując chemioterpię dożylną, możemy w niektórych przypadkach choćby na chwilę dać formę doustną, żeby pacjentka mogła odpocząć. Oczywiście możemy przepisać agresywną chemioterapię, ale wtedy pacjentka będzie większość czasu w domu, w łóżku i nie będzie miała siły na życie. A przecież ważniejsze jest by funkcjonowała jak najlepiej, w jak najlepszej kondycji cały czas.

Jednym z ważnych aspektów jest tutaj kwestia leczenia przeciwbólowego. Onkolodzy podkreślają dziś, że ustalenie dobrego leczenia przeciwbólowego jest czymś oczywistym i powinno nastąpić zaraz na początku terapii. Jednak część chorych boi się brać leki przeciwbólowe. Z czego to wynika?

Pokutują tu mity dotyczące uzależnienia czy powikłań spowodowanych przez tego typu środki. Dla innych strach przed tymi lekami ma charakter psychologiczny. Nierzadko pacjentki uważają, że przyjmowanie leków przeciwbólowych jest potwierdzeniem tego, że są poważnie chore. Zawsze wtedy tłumaczę, że leki są po to, by umożliwić zachowanie komfortu życia, żeby chora mogła nadal być aktywna. Kiedy będzie bardziej aktywna, będzie też lepiej nastawiona na samo leczenie przeciwnowotworowe i będziemy dzięki temu mieć lepsze wyniki leczenia. Będziemy mogli dalej skutecznie kontynuować terapię. Dlatego samo nastawienie pacjentki jest ogromnie ważne. Obawy przed przyjmowaniem nowego leku, powikłaniami czy uzależnieniem są nieuzasadnione. Nawet jeśli mamy pacjentkę, która leczy się już z powodu rozsiewu, absolutnie nie obawiamy się, że się uzależni. Priorytetem jest to, żeby była ona dobrze leczona. Leki, które współcześnie stosujemy nie obciążają aż tak organizmu, jak się powszechnie uważa. Mamy też do wyboru bardzo różne leki. Możemy stosować np. plastry, które działają stopniowo. Pacjentka musi zmieniać je raz na trzy dni. Dzięki temu nie dostaje ona kolejnej tabletki do połykania.

„Jest jak Jest – Mam Wybór!” to długofalowa kampania edukacyjna skierowana do kobiet zmagających się z zaawansowanym rakiem piersi. W trakcie jej trwania Amazonki edukują o problemach leczenia raka w kontekście medycznym, psychologicznym oraz społecznym. Pierwsza część hasła kampanii „Jest jak Jest” podkreśla, jak ważne jest uświadomienie sobie, że zaawansowany rak to nie koniec, ale etap w życiu, które trwa dalej, choroba przewlekła, z którą mamy prawo żyć godnie. Amazonki chcą uczyć Polki jak mówić o chorobie, która nie powinna być tematem tabu oraz jak rozmawiać z najbliższymi na najtrudniejsze tematy związane z leczeniem. Druga część hasła: „Mam Wybór” ma przede wszystkim uświadamiać chorym, jak istotne w trakcie terapii są partnerskie relacje z lekarzem oraz świadomy wybór możliwości i drogi leczenia.

Jedną z akcji zrealizowanych już w ramach kampanii są badania ankietowe. Amazonki zadały pytania dotyczące wyboru metod leczenia oraz relacji z pacjentami 116 onkologom, podczas XIX Kongresu Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej w Gdańsku (w grudniu 2016 r.). Z kolei w ankiecie internetowej na pytania dotyczące podobnych zagadnień odpowiedziało 244 członkiń Stowarzyszeń „Amazonki” z całej Polski.

Z badań wynika m.in., że wiele osób, które się leczą wciąż jeszcze nie jest zainteresowanych wiedzą o tym, jakie są możliwości leczenia, a część lekarzy wciąż nie jest do końca przekonana, że wszystkich pacjentów powinno się traktować, jak świadomych i odpowiedzialnych partnerów w procesie leczenia.

 

Więcej informacji na temat kampanii dostępnych jest na stronie: www.jestjakjest.pl