Pokonać raka

Nowa szansa dla chorych na raka nerki

Wleczeniu raka nerki pojawiły się nowe przełomowe terapie, które są nadzieją dla pacjentów, u których leczenie pierwszej linii zakończyło się niepowodzeniem. Znalazły się one w zaleceniach Europejskiego Towarzystwa Onkologicznego i są wyczekiwane przez polskich pacjentów.

Panie Doktorze, jak powszechny jest rak nerki w Polsce?

Jest to nowotwór stosunkowo rzadki, stanowi 3-4% wszystkich nowotworów złośliwych. W Polsce mamy ok. 5 tysięcy zachorowań każdego roku. Częściej występuje u mężczyzn niż u kobiet. Jeszcze nie do końca odkryliśmy jakie są przyczyny jego rozwoju. Wiemy za to na pewno, że jest kilka czynników zwiększających ryzyko wystąpienia choroby. Szczegól­nie jest to palenie papierosów, otyłość czy nadciśnienie tętnicze. Zaliczamy do niej również predyspozycję zawodową. Część osób choruje z powodu narażenia, ekspozycji na czynniki chemiczne, zwłaszcza kadm i azbest. Mamy również osoby z dziedzicznymi skłonnościami do zachorowania, zwiększającymi ryzyko wystąpienia raka nerki.

Jakie objawy powinny wzbudzić nasz niepokój?

Symptomy, które możemy zauważyć i są charakterystyczne dla raka nerki to ból, krwiomocz i wy­czuwalny guz. Jeżeli guz jest już wyczuwalny palpacyjnie przez lekarza to znaczy, że znajduje się on w zaawansowanym stadium i mogło już dojść do przerzutu. Niestety nowotwór ten w mniej zawansowanych stadiach rozwija się bezobjawowo i z tego powodu trudno jest go wykryć. Do­datkowo sami pacjenci nie są świadomi rozwoju swojej choroby. Czasem mają trochę „szczęścia” i we wczesnym stadium pojawi się krew w moczu, która skłoni chorego do wykonania badań, a im szybciej rozpoznamy nowotwór, tym pomyślniejsze mamy rokowania. Warto więc pa­miętać o regularnych badaniach USG.

Jakie mamy możliwości leczenia?

Podstawową opcją terapeutyczną w onkologii jest chirurgia. Jeżeli uda się zdiagnozować raka ner­ki we wczesnym stadium, to operacja jest najprostszą i najskuteczniejszą metodą leczenia. Kiedyś standardową metodą była nefrektomia, czyli usunięcie nerki, obecnie w większości przypadków pacjenci operowani są metodą oszczędzającą nerkę (NSS). Nefrektomia zaś może być metodą z wyboru przy bardzo dużych guzach, kiedy wiemy już, że nie uda się tej nerki uratować. Nadal nie dysponujemy leczeniem uzupełniającym więc pacjent, u którego usunięto nerkę musi pozostać pod stałą opieką lekarza i wykonywać regularnie badania diagnostyczne, na podstawie których oceniamy, czy nie ma wznowy, rozsiewu choroby nowotworowej.

A co z pacjentami, u których doszło do rozsiewu choroby nowotworowej?

U takich pacjentów stosuje się terapię farmakologiczną. Warto tu dodać, iż w ostatnich la­tach obserwujemy znaczny postęp w tym zakresie, pojawiają się bowiem nowe możliwo­ści leczenia, w tym terapia celowana. W Polsce głównym problemem jest fakt, iż dostęp do leczenia dla tych pacjentów jest mocno ograniczony. Wynika to ze ściśle określonych programów terapeutycznych, które są finansowane przez NFZ i niestety nie pozwalają le­karzowi wybierać leków odpowiednio dopasowanych do pacjenta. Oczywiście w teorii dys­ponujemy lekami w drugiej czy trzeciej linii leczenia raka nerki. Tymczasem na świecie leczy się już stosując kolejne leki sekwencyjnie. Lekarz ma wtedy możliwość powrotu do starych leków, jeżeli te zastosowane później okazały się u konkretnego pacjenta mniej skuteczne. Można również zastosować przerwę w terapii. Takie elastyczne podejście umożliwia w trak­cie terapii podjęcie decyzji, które będą najlepsze dla pacjenta. W Polsce nasze możliwości w tym zakresie nadal są ograniczone. Nasze działania regulują sztywne zapisy – uregulowane zapewne ze względu na koszty terapii. Warto jednak zaznaczyć, że wprowadzenie zmian w tym zakresie ułatwiłoby lekarzom stosowanie najlepszej możliwej praktyki klinicznej, a pacjentom zwiększyłoby nadzieję na wyleczenie.

Jakie nowe możliwości terapeutyczne pojawiły się w raku nerki?

Nowe terapie są bardzo obiecujące. Są dwa nowe leki, które w 2016 roku stały się pewnym standardem i znalazły się w zaleceniach terapeutycznych Europejskiego Towarzystwa Onkologicznego (ESMO), jako druga linia leczenia u chorych którzy przebyli już przynaj­mniej jedną terapię i u których to leczenie przestało być skuteczne. Leki te charakteryzuje zarówno wysoka efektywność, dają bowiem dużą odpowiedź na leczenie, a z drugiej strony wiemy już, że przedłużają pacjentom czas do progresji oraz wydłużają czas przeżycia. Są to bardzo dobre i skuteczne leki, dlatego mamy nadzieję, że szybko pojawi się program terapeutyczny dla chorych, który zapewni do nich dostęp oraz zwiększy elastyczność NFZ w stosowaniu tych leków sekwencyjnie. To niezwykle ważne, byśmy my lekarze mieli szanse stosować te leki jeden po drugim czy też ewentualnie wracać do tych poprzednio zastosowanych leków.

Dlaczego ta kwestia jest tak ważna?

Sam dysponuję doświadczeniem ze stosowania tych leków u moich pacjentów, w ra­mach programu rozszerzonego dostępu i wiem, że te leki są warte tego, aby walczyć o dostęp dla polskich pacjentów. W tej kwestii jest potrzebne porozumienie między płat­nikiem, a firmami produkującymi leki w celu ustalenia optymalnych warunków. Jednak ze względu na wyniki badań, jak i doświadczenie z ich stosowania jestem jak najbardziej za tym, żeby jak najszybciej weszły do standardowego leczenia w Polsce, bo taka zmia­na naprawdę daje pacjentom dużą szanse. Gdyby nie program rozszerzonego dostępu, w którym udostępniane są nam leki dla chorych, to najprawdopodobniej część z naszych pacjentów by już nie żyła. Jeden z dłuższych programów wczesne ­go dostępu do terapii celowanej w leczeniu raka nerki działał od listopada ze­szłego roku i pozwalał na włączanie do leczenia nowych chorych do końca sierp­nia tego roku. Dziś nas onkologów bardzo to dotyka, że nie możemy leczyć zgodnie z europejskimi standardami. Czekamy z utęsknieniem na zapewnienie polskim pacjentom dostępu do tych terapii i tym samym zwiększenie ich szans na przedłużenie życia i w miarę normalne funkcjonowanie.

Dr n. med. Paweł Nurzyński – Klinika Onkologii i Hematologii, CSK MSWiA w Warszawie