Świat dziecka

Beata Sadowska – rodzina aktywna jesienią

Jesteście bardzo aktywną rodziną, dużo czasu poświęcacie na sport, spacery na świeżym powietrzu, dbacie o zdrowie, kondycję fizyczną – nie usiedzicie na miejscu. Jak Wam się to udaje?

Dla nas to tak naturalne, jak to że rano jemy śniadanie. To już styl życia. Wolimy górski spacer
z dziećmi i psem niż siedzenie przed telewizorem. Zabawę nad rzeką zamiast komputerowej gry. Dzieci w tym wzrastają, więc dla nich ten wybór też jest oczywisty. Podróżujemy rodzinnie, bo zawsze podróżowaliśmy – teraz kontynuujemy tę pasję, ale już cygańskim taborem. Nie wyobrażamy sobie, że znikamy na egzotyczne wakacje, a dzieci podrzucamy dziadkom. Razem jest fajnie!

zrzut-ekranu-2016-10-12-o-09-53-11„I jak tu nie podróżować (z dzieckiem)” – jak zrodził się pomysł na książkę?

I znowu: naturalnie. Dwie poprzednie książki też napisałam o tym, co jest mi bliskie. „I jak tu nie biegać!”, bo to pasja, przyjemność, oddech w zagonionej codzienności. „I jak tu nie jeść!” – bo kocham gotować, a zdrowa kuchnia nie musi być nudna i bez smaku. „I jak tu nie podróżować (z dzieckiem)”, bo niespełna trzyletni Tytus był z nami m.in. w Tajlandii, Argentynie, Brazylii, Nowym Jorku, Londynie, Hiszpanii, Francji, Egipcie, Izraelu. Półroczny Kosma – w Londynie, francuskich Alpach, polskich górach i nad morzem. Dzieci nie zabierają nam pasji, mogą ją wzbogacić. Na szczęście nie słuchałam opowieści o tym, że przez dwa lata od pojawienia się smyków na świecie – szlaban, więzienie i koniec z wyjazdami.

Pani Beato, została Pani również Ambasadorką Kampanii o KZM, czy pomocna jest świadomość na temat zagrożeń jakie niosą za sobą kleszcze, właśnie w kontekście tego, że dużo podróżujecie i jesteście tak aktywni?

Mnóstwo czasu spędzamy w naturze. Dla Tytusa łąka, las, rzeka to najlepsze place zabaw. A tam, gdzie wysokie trawy – tam kleszcze. Oczywiście, że ta świadomość daje do myślenia. Oczywiście, że każda mama chce chronić swoje dzieci. Z drugiej strony – nie ma co panikować. Dzięki kampanii dotyczącej kleszczowego zapalenia mózgu dowiedziałam się, że kleszcze nie spadają z drzew (zwłaszcza liściastych), więc nie musimy zamykać się w domu.

Przed nami jesień, ale Wy zapewne założycie kalosze i ruszycie z kolejnymi wyzwaniami. Na jakich szlakach będzie można Was spotkać?

Kochamy chlapać się w kałużach, więc deszcz i jesienna słota nam nie straszna. Na pewno odwiedzimy nasze ukochane Ośno Lubuskie nad Jeziorem Reczynek, na pewno zobaczymy zmieniające się kolory w górach i pewnie potem znikniemy gdzieś, gdzie jest ciepło. Jedno jest pewne: trudno nam usiedzieć w jednym miejscu. Przygoda wzywa! 

Wywiad redakcji z Beatą Sadowską.