Świat dziecka

Każde dziecko ma prawo do zdrowia

Niezależnie od wieku, statusu materialnego czy miejsca zamieszkania – każde dziecko ma takie samo prawo do opieki zdrowotnej na możliwie najwyższym poziomie – przypomina Marek Michalak, Rzecznik Praw Dziecka.

Zrzut ekranu 2016-04-20 o 22.50.48Rzecznik Praw Dziecka od lat aktywnie angażuje się w rozwiązywanie problemów opieki zdrowotnej nad dziećmi. Dlaczego?

Ustawowo działania podejmowane przez Rzecznika mają na celu wspomaganie harmonijnego rozwoju dziecka, a jak wiadomo – bez zdrowia jest on niemożliwy. Opieka zdrowotna nad dziećmi ma wiele płaszczyzn, moim zadaniem jest m.in. przestrzeganie realizacji art. 24 Konwencji o prawach dziecka, który mówi, że państwo zobowiązane jest do zapewnienia każdemu dziecku najwyższego poziomu ochrony zdrowia i udogodnień w zakresie leczenia chorób oraz rehabilitacji zdrowotnej.

A czy zapewnia?

Nie zawsze w sposób optymalny, czego dowodem są liczne listy i zapytania, które otrzymuje od dzieci i ich rodziców, stowarzyszeń czy samych lekarzy. Nie jest jednak sztuką krytykowanie wad systemu, a szukanie rozwiązań na jego udoskonalenie. Szereg postulatów Rzecznika Praw Dziecka, dotyczących organizacji opieki pediatrycznej i zaspokojenia potrzeb chorych dzieci w ostatnich latach zostało zrealizowanych, ale sytuacja jest daleka od idealnej.

Co wymaga najpilniejszych zmian?

Chociażby konieczność uwzględnienia w wycenie świadczeń zdrowotnych z zakresu pediatrii, ich specyfiki oraz konieczność rozwiązania kwestii nansowania dużych szpitali pediatrycznych. Aktualne pozostają problemy niewystarczającej dostępności do lekarza pediatry czy warunki na oddziałach dla dzieci, sprzyjające rozwojowi infekcji, utrudniające przestrzeganie prawa dziecka do intymności oraz nieskrępowanego kontaktu z rodzicem lub opiekunem.

Od czytania statystyk dotyczących próchnicy w ród dzieci bolą zęby.

Niestety ponad 90 proc. dzieci ma próchnicę, co gorsza – coraz młodsze mają liczne braki w uzębieniu stałym. Powodów dramatycznej sytuacji jest wiele, w większości wynikają one z wieloletnich zaniedbań systemowych i rodzicielskich. O ile zmiana w finansowaniu świadczeń wymaga czasu, o tyle łatwiej o zdrowie jamy ustnej dziecka zadbać w rodzinnym domu. Warto wsłuchać się w głos ekspertów, którzy podkreślają konieczność szczotkowania zębów (2 razy dziennie), regularnych wizyt w gabinecie (co najmniej 2 razy w roku) i niebagatelizowania próchnicy w zębach mlecznych.

Zbliża się czas komunii. Czy część rodziców znów bezkarnie zaprowadzi swoje dzieci do solarium, tak aby prezentowały się jeszcze okazalej?

Od lat apeluję o wprowadzenie bezwarunkowego zakazu opalania się w solariach przez osoby niepełnoletnie, podobny zapis funkcjonuje w większości krajów europejskich. Na razie nie ma woli, żeby go wprowadzić, choć dermatolodzy i onkolodzy wyraźnie podkreślają, że dawki promieniowania UV otrzymane w ciągu całego życia kumulują się w organizmie, a wczesne korzystanie z lamp jest szczególnie niebezpieczne. Podobnego zdania jest Światowa Organizacja Zdrowia WHO. Na razie pozostaje nam apelowanie do rozsądku rodziców.

Ze sztucznym opalaniem się jest podobnie jak z żywieniem – negatywne skutki pojawią się w przyszłości. Czy zmiany w szkolnych stołówkach i sklepikach mogą je ograniczyć?

Wierzę, że tak. To bardzo dobra – choć przez wielu kontestowana – decyzja. Na terenie szkoły jedzenie powinno być wyłącznie zdrowe, nie mam co do tego żadnych wątpliwości, patrząc na skalę otyłości czy innych chorób wśród dzieci. Nie przekonuje mnie lament szkolnych sklepikarzy, którzy musieli wycofać produkty, które sprzedawały się dobrze, ale były niekoniecznie zdrowe. Regularnie odwiedzam polskie szkoły i znam wiele, w których kwestię żywienia rozwiązano w sposób wzorcowy. Szkolny sklepik i stołówka mogą funkcjonować dobrze oferując smaczne i zdrowe jedzenie. Oczywiście wprowadzone przepisy trzeba udoskonalać, np. w zakresie żywienia alergików czy żywienia w całodobowych placówkach oświatowych.