Świat dziecka

Szczepienia starannie zaplanowane

Szczególnym rodzajem komunikacji jest relacja lekarz–pacjent, gdyż wpływa ona na edukowanie i uświadamianie rodziców, między innymi na temat roli profilaktyki. Na pytania mamy dziewczynki, która w zeszłym roku z powodu meningokoków przeszła sepsę, odpowiada dr Łukasz Durajski z Instytutu Pomnik „Centrum Zdrowia Dziecka”.

Zrzut ekranu 2016-04-20 o 22.04.08Ruchy antyszczepionkowe dużo mówią o skutkach ubocznych szczepionek. Niestety troska rodziców jest materią niezwykle delikatną, dlatego łatwo nią manipulować. Skąd tyle wątpliwo ci na temat bezpieczeństwa szczepionek?

W Polsce ocena bezpieczeństwa szczepień ochronnych jest systemem sprawnym. Został on opracowany przez dr Joannę Tomaszunas-Błaszczyk w 1996 roku, na podstawie zaleceń Świa- towej Organizacji Zdrowia (WHO), w zakresie monitorowania bezpieczeństwa szczepień. W 1999 roku w ramach Światowej Organizacji Zdrowia powołano również Światowy Komitet Doradczy ds. Bezpieczeństwa Szczepień (Global Advisory Committee on Vaccine Safety – GACVS). Składa się on z ekspertów wielu dziedzin z całego świata. Zadaniem Komitetu jest ocena aktualnych badań, które pojawiają się w ośrodkach na całym świecie, w zakresie bezpieczeństwa szczepień.

Rodzice mają pełne prawo do tego, aby wiedzieć jakie korzyści i potencjalne nieporządane odczyny poszczepienne mogą wystąpić u ich dziecka po zaszczepieniu. O takie informacje powinni prosić swojego pediatrę. Jak każdy z nas, rodzice mogą mieć wątpliwości.

Ja często zadaję sobie pytanie, czy ktokolwiek z rodziców sprawdza skład betonu bądź jakość wykonania mostu, którym codziennie przejeżdża do szkoły czy przedszkola ze swoimi dziećmi – zawalający się most stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia dziecka. Czy zatem ufamy, czy nie ufamy inżynierom – specjalistom w swojej dziedzinie?

Moim zdaniem członkowie ruchów antyszczepionkowych wychodzą z podstawowego założenia: „lekarz – specjalista w swojej dziedzinie zdobył wykształcenie i wykorzystuje swoją wiedzę, aby celowo zaszkodzić zdrowiu mojego dziecka”. Ta postawa jest dla mnie niezrozumiała, bo przecież każdy z nas, lekarzy robi wszystko zgodnie ze sztuką medyczną, aby pomóc swojemu pacjento- wi. Brak wzajemnego zaufania pomiędzy lekarzem a pacjentem prowadzi do histerii i chaosu w zakresie zdrowia. Przecież ci sami rodzice jednocześnie z przeziębieniem czy inną chorobą idą do tego samego lekarza i ufając mu, leczą swoje dzieci, dlaczego więc nie ufają mu również w zakresie szczepień?

Uważam, że w Polsce i na świecie kontrola bezpieczeństwa szczepień jest bardzo sprawna i należy z niej korzystać, a wszelkie wątpliwości wyjaśnić z lekarzem. Warto czerpać wiedzę z wiarygodnych źródeł informacji.

Panie Doktorze, kiedy u mojej córki doszło do zakażenia i przeniesiono ją na salę intensywnej terapii, a potem podłączono do aparatury – pamiętam jak wielka ogarnęła mnie wtedy panika. Lekarze uspokajali, że trzeba by dobrej myśli. A mi po głowie przelatywało milion myśli: Dlaczego nasza córka? Co się stało? Jak to możliwe?

Menigokoki to bakterie, które odpowiedzialne są za groźną sepsę meningokokową oraz meningokokowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. W Polsce za większość zachorowań odpowiadają meningokoki typu B i C, przeciwko którym dostępne są już szczepionki.

Na inwazyjną chorobę meningokokową w Polsce przypada 1–10 dzieci na 100 000 rocznie. Czy to dużo? W statysty- ce może i nie, ale czy mając świadomość, że statystycznie od 1 do 10 dzieci zachoruje na ciężką chorobę, która może skończyć się śmiercią dziecka, chcemy ryzykować? Przykładowo w małym, stutysięcznym mieście od 1 do 10 dzieci zachoruje, ale już w Warszawie ta liczba wzrasta od 18 do 180 dzieci. Myślę, że warto o tym pamiętać, bo szczepionka jest formą OC, w które inwestujemy. Można zadać sobie proste pytanie: jeżeli ilość utonięć w Polsce wśród dzieci wynosi 1–10 na 100 000, a mamy możliwość zabezpieczyć dziecko dmuchanymi rękawkami (lub w przypadku chorób – szczepieniami), to czy będziemy ryzykować zdrowiem i życiem dzieci? Przecież ten rękawek nie jest jest gwarantem tego, że dziecko nie utonie, bo czy sprawdzaliśmy ekspertów, którzy je zalecają i produkują? Czy sprawdzaliśmy z czego są wyprodukowane? Czy na pewno nie pękną i dziecko nie utonie? Czy wiemy z czego są wykonane i dziecko nie dostanie napadu wstrząsu anafilaktycznego? W tym, jak i w każdym przypadku powinniśmy się zapoznać z systemem oceny bezpieczeństwa i zweryfikować swoje wątpliwości ze specjalistą, ale nie rezygnujmy z dmuchanych rękawków, którym są szczepienia.

U rodziców dochodzi do uśpienia czujności, w momencie kiedy nie ma dostępu na temat ryzyka, choroby nie wida na ulicach – błędnie więc zakładamy, że sytuacja nas nie dotyczy. Jak budować wiadomo dotyczącą zagrożeń powodowanych chociażby przez meningokoki?

Statystyki epidemiologiczne jasno pokazują, że w momencie gdy ludzie nie widzą chorób podważają istotę szczepień. Dopiero epidemie i śmierć wielu dzieci i dorosłych powoduje, że znów zaczynamy szczepić. Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest obowiązkowe szkolenie dla przyszłych rodziców, rozmowa i przedstawienie faktów opracowanych w rzetelnych ośrodkach, i w wyniku wieloletnich badań naukowych. Szkolenie z zakresu szczepień ochronnych powinno być elementem, z którym muszą zapoznać się rodzice, jeszcze przed narodzeniem dziecka, bo wówczas na pierwszej wizycie u swojego pediatry, będą mieli możliwość wyjaśnić swoje wątpliwości i ustalić wspólnie zakres szczepień swojego dziecka. Oprócz obowiązkowych szczepień, rodzice mają możliwość zaszczepić dziecko szczepieniami zalecanymi.

Jak skutecznie rekomendować szczepienia, co powinni wiedzieć rodzice? Jak Pan Doktor stara się rozmawiać z rodzicami o szczepieniach?

Rodzicom swoich pacjentów staram się w jasny sposób, przede wszystkim na samym początku, przedstawić obowiązujący kalendarz szczepień. W drugiej kolejności rozmawiam o korzy- ściach wynikających z zaszczepienia dziecka, w stosunku do ryzyka, jakie niosą za sobą choroby. Oczywiście absolutnie ważnym elementem jest temat niepożądanych odczynów po szczepiennych, bo rodzic szczepiąc dziecko musi świadomie podejmować decyzję. Podczas takiej rozmowy uwzględniam możliwości nansowe rodziców, jest to bardzo ważny aspekt, gdyż szczepienia zalecane są odpłatne i rodzice, którzy chcą szczepić dzieci muszą przygotować fundusze.

Uważam, że świetnym pomysłem, który ostatnio się pojawia jest prezent od rodziców chrzestnych, dziadków i rodziny w postaci szczepionki. Bardzo spodobał mi się ten pomysł, bo inwestycja w swoje dziecko, to najlepsza inwestycja jakiej możemy dokonać.

Niestety najczę ciej pierwszym źródłem wiedzy, której poszukują rodzice jest internet, cho trzeba ltrowa znajdywane tam informacje i odnosi je do rzeczywisto ci, bardzo często o tym zapominamy. Muszę przyzna , na pewno jestem teraz bardziej dociekliwa i doceniam znaczenie rozmowy z pediatrą. Wszystkim nam powinno zależe , by zna- leź rozwiązanie w połowie drogi między naszymi obawami a zaleceniami lekarzy. Wyrażając swoje wątpliwo ci i obawy rodzice pokazują, że troszczą się o dzieci. Tak wła nie jest, nawet jeśli lekarzom wydaje się czasem, że ich dociekliwo wiąże się z kłopotami. Jak komunikacja ze specjalistą może wpłyną na wiadomą postawę rodziców?

Bardzo lubię dociekliwych rodziców, bo to rodzice myślący. Istotą jest źródło wiedzy, a nie sama dociekliwość. Rodzice powinni szukać informacji na wiarygodnych portalach, a nie forach internetowych, gdzie w temacie szczepień zawsze wypowiadają się osoby, które nie mają żadnego wykształcenia i odpowiedniej wiedzy w tym zakresie. Uważam, że dobrze poprowadzona rozmowa z rodzicami w pełni spowoduje, że chętnie zaszczepią swoje dziecko. Bo gdy rodzic po rozmowie jest niepewny zacznie szukać informacji na własną rękę, co spowoduje, że jego wątpliwości będą narastać. Dlatego proponuję udać się do specjalistów w zakresie szczepień w wojewódzkich poradniach szczepień.

Choroba córki postawiła całe nasze życie na głowie, sprawiła, że wszystko co do tej pory było ważne, przestało się liczyć. Najważniejsze stało się jedno – życie dziecka. Nam się udało. Panie Doktorze, czy często w swojej praktyce, słyszy Pan: „Gdyby my tylko wiedzieli…”

Niestety tak. Wśród rodziców, którzy pojawili się u mnie nie tylko w przychodni czy nocnej pomocy lekarskiej, jest grupa rodziców, którzy żałują tej decyzji. Często jest też tak, że jeżeli jedno dziecko w ciężki sposób przechorowało ospę wietrzną, czy nawet dostało powikłań w postali zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, drugie dziecko jest już szczepione. Mi również jest przykro w takich momentach, w których rodzice muszą przechodzić przez te męki związane z zachorowaniem, mając jednocześnie świadomość, że nie skorzystali z tego koła ratunkowego, jakim są szczepienia. Niestety o tego typu przypadkach, jako lekarze nie możemy mówić w mediach, bo zabrania nam tego tajemnica lekarska. Przypadki pokazywane w mediach, to te o których zechcieli opowiedzieć sami rodzice. A ilość pacjentów z powikłaniami po chorobach zakaźnych najlepiej widać w szpitalnych oddziałach zakaźnych.

Warto porozmawiać wówczas z lekarzem o szczepieniu dzieci na inne choroby zakaźne. 