Zadbaj o wzrok i słuch

Zaćma to nie wyrok

Zaćma według szacunków dotyka od 800 tys. do ponad 1 mln 600 tys. Polaków. Mimo, że schorzenie to występuje u bardzo licznej grupy pacjentów, nasza świadomość na temat zagrożeń, jakie za sobą niesie jest niewielka. Tymczasem odpowiednio wczesne wykrycie choroby i szybka interwencja okulistyczna, dzięki zastosowaniu nowoczesnych soczewek wewnątrzgałkowych, sprawiają, że zaćma nie musi oznaczać wyroku dla naszego wzroku.

Czy każdy może zachorować na zaćmę?  Skąd się bierze ta choroba?

Warto podkreślić, że na zaćmę, czyli zmętnienie soczewki oka, może zachorować każdy człowiek, chociaż oczywiście nie u każdego spowoduje ona utratę wzroku. Zaćma jest bardzo powszechna u osób starszych, a w młodszej populacji częściej występuje u pacjentów chorych na cukrzycę, tych stosujących leki np. steroidy oraz w przebiegu chorób oczu np. zapaleń błony naczyniowej, może pojawić się również na skutek urazów oczu. Zdarzają się także przypadki zaćmy wrodzonej, kiedy zmętnienie soczewki ujawnia się już w momencie urodzenia.

Jakie konsekwencje choroby ponoszą chorzy, którzy muszą czekać miesiącami w kolejce do zabiegu?

Po pierwsze, zaćma powoduje pogorszenie widzenia, więc chorzy oczekujący w kolejce do zabiegu, cierpią w tym czasie z powodu obniżenia jakości życia. Doświadczają oni problemów w codziennych sytuacjach, miewają trudności przy prowadzeniu samochodu czy przy wykonywaniu pracy zawodowej. Odczuwają frustrację, gdy pojawia się problem z rozpoznawaniem twarzy znajomych albo z lokalizacją przedmiotów w otoczeniu. Niezwykle stresujące jest dla nich ryzyko narażenia na następstwa pomyłek, wypadków i urazów.

Po drugie, zaćma z upływem czasu postępuje, a soczewka powiększa się i twardnieje. Wzrasta u pacjenta ryzyko powikłań związanych z podwyższonym ciśnieniem wewnątrzgałkowym, zapaleniem czy zmętnieniem rogówki. Przejrzała zaćma stanowi ryzyko podwichnięcia soczewki oraz powikłań w zakresie siatkówki i ciała szklistego oka. Warto podkreślić, że długie oczekiwanie na zabieg powoduje pogorszenie warunków planowanej operacji i zmniejsza szanse pacjenta na powrót do zdrowia.

Po trzecie, zaawansowana zaćma może utrudniać również samą diagnostykę innych chorób oczu takich jak jaskra, zwyrodnienia siatkówki, guzy wewnątrzgałkowe. Tym samym może stać się przyczyną przeoczenia objawów groźnych chorób oczu.

Coraz częściej słyszymy, że operacja usunięcia zaćmy może nie tylko usunąć tę chorobę, ale także wady wzroku np. astygmatyzm. Co to jest za wada, jak się objawia?

Astygmatyzm jest wadą optyczną, najczęściej spowodowaną nieprawidłowym kształtem rogówki, która zamiast wyglądać jak szkiełko zegarkowe, przypomina swoim kształtem łyżeczkę czy elipsę. Fachowo można powiedzieć, że rogówka astygmatyczna ma
w prostopadłych osiach różny promień krzywizny. Wada ta powoduje u pacjentów nieostre widzenie, zniekształcenie obrazu i wrażenie widzenia podwójnych konturów przedmiotów. Astygmatyzm wymaga stosowania w okularach kosztownych i często niewygodnych szkieł cylindrycznych.

Jak się koryguje astygmatyzm podczas operacji usunięcia zaćmy – czy zabieg przeprowadzany jest inną techniką?

Podczas operacji zaćmy można skorygować astygmatyzm poprzez wszczepienie choremu tak zwanej soczewki torycznej. Jest to udoskonalona soczewka wewnątrzgałkowa, która ma zmodyfikowany kształt i określoną moc cylindryczną, jaką kalkuluje się przed operacją na podstawie pomiarów rogówki. Warto zaznaczyć, że zabieg ten jest bardzo podobny do standardowej operacji zaćmy, z tym, że w końcowej fazie wymaga ustawienia soczewki torycznej w zaplanowanej osi astygmatyzmu, podobnie jak ustawia się wskazówki w zegarku.

Czy na wszczepienie soczewek torycznych mogą liczyć pacjenci z astygmatyzmem wykonujący zabieg na NFZ?

Niestety obecnie procedura operacji zaćmy finansowana w ramach NFZ, nie obejmuje kosztów soczewki torycznej, która jest istotnie droższa. Takie zabiegi są odpłatne i finansowane przez pacjentów z ich własnych środków.

A krótkowzroczność, prezbiopia – czy tych wad również możemy się pozbyć razem z zaćmą?

Współcześnie dysponujemy narzędziami, dzięki którym w trakcie operacji zaćmy możemy skorygować inne wady wzroku pacjenta. W przypadku krótkowzroczności korygujemy ją poprzez dopasowanie odpowiedniej mocy soczewki sferycznej. Natomiast prezbiopia, czyli starczowzroczność, zwykle pojawia się u chorych około 50. roku życia i wynika z utraty mechanizmu akomodacji oka. Wada ta utrudnia w oku normowzrocznym widzenie na bliskie odległości i czytanie, postępowanie jest więc modyfikowane. W tym przypadku w czasie operacji możemy zastosować soczewki wieloogniskowe, które zapewnią pacjentowi widzenie w dal i możliwość czytania. Dysponujemy również soczewkami trójogniskowymi, które pozwalają na ostre widzenie w dal, z bliska, a także w odległości pośredniej np. ekranu komputera czy telefonu.

Czy te rozwiązania, które pacjent musi sfinansować sam są warte inwestycji?

Jestem przekonany, że tak. Do wszczepienia soczewek wieloogniskowych wymagane jest by oczy miały zdrową rogówkę i zdrową siatkówkę. Soczewki te po wszczepieniu spektakularnie poprawiają jakość życia u naszych pacjentów. Zmniejszają zależność od kłopotliwych okularów zarówno w życiu codziennym, w pracy, jak i w czasie spotkań towarzyskich, czy w trakcie uprawiania sportu. Soczewki te przywracają ludziom sprawność i zapewniają widzenie zbliżone do naturalnego, które przecież jest bezcenne.

Rozmawialiśmy z Dr n. med. Jarosławem Markiem z Ośrodka Okulistyki Klinicznej „Spektrum” we Wrocławiu.