Życie z cukrzycą

Cukrzyca – choroba, która nie jedno ma imie

Rozmowa z Prof. dr hab. n. med. Maciejem Małeckim z Katedry Chorób Metabolicznych Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego;zdjęcie_prof Małecki Oddział Kliniczny Chorób Metabolicznych, Szpital Uniwersytecki w Krakowie.

Profesorze, broni Pan pacjentów chorych na cukrzycę nie tylko jako lekarz, ale również jako osoba, która sama zmaga się z tą chorobą; może Pan więc powiedzieć również ze swojej perspektywy, jak wygląda dziś postrzeganie osób chorych na cukrzycę przez społeczeństwo?

Sytuacja jest bardzo zróżnicowana i zależy od świadomości konkretnego środowiska i danej osoby. W Polsce jest 3 mln chorych na cukrzycę; to około 6-7% dorosłej populacji, choroba nie jest więc postrzegana jako rzadkość. Bardzo dużo zależy od tego czy mówimy o środowiskach wielkomiejskich czy o małych społecznościach, sporo też od kultury osobistej i świadomości poszczególnych osób. To jest pytanie na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Na pewno możemy stwierdzić, że z każdym rokiem wiedza i akceptacja społeczna jest coraz większa. Wiąże się to z tym, że rośnie liczba chorych na cukrzycę i coraz mniej zdziwienia wywołuje pióro insulinowe czy też glukometr, czy samo funkcjonowanie w środowisku kogoś, kto jest dotknięty przez tą chorobę.

Cukrzyca nie jest jednolitą chorobą, wyróżniamy dwie główne formy tego przewlekłego schorzenia – cukrzycę typu 1 i typu 2. Którym pacjentom jest łatwiej zaakceptować chorobę?

Cukrzyca typu 1 rozwija się najczęściej u osób młodych: w tym dzieci, nastolatków, ludzi wchodzących w dorosłość. Choroba rozwija się gwałtownie i wymaga insuliny. Młoda osoba prowadzi normalny tryb życia i nagle pojawia się szereg nowych sytuacji, które sprawiają, że jest jej trudno zaakceptować cukrzycę – to stwarza całość, która wymaga delikatności. Potrzebne są rozmowy, wsparcie; zwyczajnie wymaga to też czasu.

W przypadku cukrzycy typu 2 choroba rozwija się wolniej. Poza tym najczęściej przez kilka pierwszych lat terapia odbywa się poprzez preparaty doustne. Tworzy to mniej dynamiczne, stabilne okoliczności, dzięki którym łatwiej o stopniową akceptację choroby.

Jakie są współcześnie największe wyzwania polskiego systemu zdrowia, jeśli chodzi o dostęp do terapii i możliwości leczenia?

Diabetologia, dziedzina kliniczna zajmująca się opieką nad osobami z cukrzycą, jest w Polsce zdecydowanie niedofinansowana. My lekarze, specjaliści diabetolodzy mamy świadomość, że w przeciwieństwie do kilku innych specjalności, w pewnym momencie przy ustalaniu wyceny procedur i usług obejmujących opiekę nad pacjentami z cukrzycą zabrakło wsparcia ze strony decydentów.

Za mało jest pieniędzy na prewencję na poziomie edukacji społecznej. Słabo wycenione są usługi szpitalne i ambulatoryjne. Inną bolączką jest nadal brak refundacji niektórych nowoczesnych terapii. Leki inkretynowe stały się sztandarowym tego przykładem; batalia lekarzy i chorych w odniesieniu do ich refundacji do tej pory była w Polsce nieefektywna. Warto podkreślić , że jesteśmy jedynym krajem w UE, który nie refunduje tych leków.

Ministerstwa Zdrowia w przeciągu ostatnich kilku lat zrobiło sporo dla diabetologii, szczególnie w zakresie opieki nad dziećmi i podniesieniu standardów ich leczenia, jednak w przypadku leków inkretynowych nadal mamy do czynienia z karkołomnymi tłumaczeniami. W moim odczuciu nie da się wyjaśnić racjonalnie wyjaśnić, dlaczego nie ma nawet częściowej refundacji tych leków.

Czy oprócz leczenia farmakologicznego chory na cukrzycą może jeszcze coś zrobić dla swojego zdrowia?

Na pewno ważne jest tzw. postępowanie behawioralne.  Związane jest ono z pewnymi zachowaniami i trybem życia. Po pierwsze, należy wymienić dietę, taką która pozwoli utrzymać właściwą masę ciała lub do niej powrócić u osób otyłych. Dieta powinna nie zawierać cukrów prostych i być kalorycznie dopasowana do potrzeb organizmu. Ponadto, nie do przecenienia jest ruch fizyczny, bo poprawia on wyrównanie cukrzycy. W obu typach cukrzycy zmniejsza poziom glikemii i zapobiega także przewlekłym powikłaniom choroby. Waga takiego behawioralnego postępowania – diety i ćwiczeń fizycznych – jest niepodważalna.

Panie Profesorze w nawiązaniu również do Pańskich dokonań naukowych, co możemy powiedzieć o kierunku, w jakim zmierza przyszłość leczenia tej choroby społecznej?

W odniesieniu do cukrzycy typu 2 potrzebna jest profilaktyka na poziomie społecznym. Nie należy zapominać o istotnych, ale i relatywnie prostych szerokich działaniach edukacyjnych, uświadamiających. Odnośnie samego leczenia, w przypadku cukrzycy typu 1 przyszłość zmierza dużymi krokami do tzw. sztucznej trzustki, czyli takiej pompy insulinowej, która będzie podawała insulinę w oparciu o poziom glukozy, występujący u danego pacjenta w danej chwili. Tu widać wyraźnie, że technologia z roku na rok ulega poprawie. W przypadku cukrzycy typu 2 pojawiać się będą coraz nowocześniejsze terapie, które będą obniżały poziom glukozy, ale jednocześnie, tak jak leki inkretynowe i niektóre inne nowoczesne terapie, będą pozwalały zmniejszać glukozę bez jednoczesnego ryzyka niedocukrzeń i z dodatkowo ułatwioną kontrolą masy ciała.